Music

wtorek, 17 grudnia 2013

"Każdy zmaga się z przeszłością"

Środa......przez moją głowę przeszła tylko jedna myśl- "Za dwa dni dożynki". Jak już mówiłam odczuwam co ranka ten wstrętny lęk, którego tak nie cierpię. Wstałam z czegoś co nazywałam swoim łóżkiem. Stary, zżółknięty i po podpalany materac z mnóstwem wystających sprężynek od spodu. To jedna z niewielu rzeczy jakie udało mi się uratować ze spalonego domu. Wyszłam z mojego pokoju, a raczej z malusieńkiego konta, który dzieliłam z ukochaną ciocią. Nasz domek był najmniejszy ze wszystkich. Miał zaledwie dwa pomieszczenia. Dość duży salon-sypialnie-kuchnie-jadalnię i malutką łazienkę. Przednie drzwi ukazywały biedę i ubóstwo dystryktu siódmego,a tylne całe piękno stanowiące naturę. Nigdy nie wychodziłam przednim wejściem. Nie ze względu na to iż nie chciałam patrzeć na tych wszystkich ludzi. Po prostu chciałam uniknąć ich współczującego i pytającego wzroku.
Założyłam moje zniszczone glany, wpakowałam parę noży do malutkiej torebki, ucałowałam ciocię i wybiegłam przez tylne drzwi. Szybkim i zwinnym ruchem ciała przecisnęłam się przez zniszczone kraty. Pewnie zastanawiacie się kto i kiedy mógł je tak uszkodzić. Przecież 6 lat temu przybył do nas najgroźniejszy Strażnik Pokoju, lecz wcześniej też było ich sporo. O tym jednak powiem w przyszłości.....
Pierwszą rzeczą jaka powinnam zrobić po przybyciu do lasu jest zbieranie roślin i ziół dla Judi (tak ma imię moja ciocia) Jednak tego dnia jest inaczej. Strach przed tym iż za dwa dni mogę stanąć na wielkiej scenie jako trybutka 80 Głodowych Igrzysk, nie opuszcza mnie. Pierwsze co robię to ostrze moje tępe noże. Są tak tępe jak mój uroczy kolega, Sebastian.....Właśnie. Gdzie on się podziewa? Zawsze w tych godzinach spotykamy się tutaj. Czyżby coś się stało? Dość dyskretnie zaczynam uderzać jednym z noży w pusty kamień. Bardzo łatwo jest takie rozpoznać i jest świetnym narzędziem do wydawania sygnałów. Własne ten należy do nas. Jednak moje uderzanie nie przyniosło żadnego efektu. Za każdym razem odpowiadało mi głuche echo, niczym z jakieś horroru. W sumie moje życie i tak było istnym horrorem. Bo nieudanych próbach nawiązania kontaktu z Sebastianem zaczęłam się martwić. Robię to bardzo rzadko i tylko wtedy kiedy mi na kimś zależy. Niepewnie ruszyłam naprzód. Trzymając maleńki i dopiero co zaostrzony nóż, czułam ciarki na plecach. W ciszy słyszałam tylko swój oddech i szelest liści pod butami.
Co się do jasnej anielski ze mną dzieje? Dlaczego mam ciarki? Czemu się boję? Dlaczego słychać szelest pod moimi nogami? Przecież zawsze potrafiłam chodzić w ręcz nieskazitelnie cicho.
Wtedy zza krzaków po mojej prawej stronie wybiegła jakaś czarna postać. Miała potężną włócznię i zaczęła biec w moją stronę. Nożyk, który trzymałam w ręce nie był jakoś bardzo dobry do odpierania ataków, ale jakoś udało mi się obalić przeciwnika. Niestety był ona dość silny i odrzucił mnie pod drzewo. Trwało to zaledwie może parę minut. Nie potrafiłam stwierdzić kim jest mój "wróg", a zawsze jestem wstanie to zrobić. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Czułam tylko jak ktoś ciągnie moje potargane włosy co za tym idzie i mnie. Zaraz czy on tyka moje włosy?! Ja mu dam! Wściekła stanęłam na rękach i z całej siły dałam mu w twarz nogami. No cóż nie był w stanie zrobić nic innego jak przewrócić się na ziemię. Ob kroczyłam go i już chciałam wbić mu nóż prosto w twarz, kiedy to zrzucił swój kaptur.
-Bash? Co to do cholery miało być?!-Ten Sebastian...często tak do niego mówię zwracam się do niego Bash.
-Nie bulwersuj się tak. Za dwa dni dożynki, chyba musisz być gotowa na najgorsze.
-Tego się domyśliłam teraz, ale dlaczego dotykałeś moich włosów?!
-No jakoś musiałem Cię wkurzyć......a jakoś z tych wszystkich lat w tym lesie pamiętam że najbardziej wkurzasz się jak tyka ci się włosów. Wybacz.
-Zastanowię się nad tym. Czemu Cię tak długo nie było? Przecież zawsze spotykamy się o 15.
-Przepraszam, ale mama potrzebowała pomocy.
-Chociaż mogłeś przyjść i powiedzieć żebyśmy się później spotkali. Przy najmniej nie byłabym tu sama jak
-gdy miałaś 8 lat?
-Tak. Pamiętasz to jeszcze?-moje zdziwienie nigdy nie znało granic.
-Cóż taka zdziwiona jesteś. Jak mam nie pamiętać pierwszego dnia kiedy się spotkaliśmy?
-Normalnie...ja tam z niego nie wiele pamiętam.
-Cała ty.-nie wiem dlaczego skłamałam. Zawsze dawało mi to jakąś satysfakcję i nie musiałam myśleć o odczuciach jakie wtedy mną władały. Tego dnia była przerażona. Bawiłam się z moim starszym bratem Clay'em. Goniliśmy się prawie po całym dystrykcie, aż w końcu straciłam go z pola widzenia. Znalazłam się tuz przy granicy. Zauważyłam wtedy że w jednym miejscu ogrodzenie jest strasznie zniszczone. Jako iż byłam ciekawską ośmiolatką postanowiłam przekroczyć granice i udać się w głąb lasu. Czułam mnóstwo pachnących kwiatów i ziół, które strasznie uwielbiałam i do tej pory uwielbiam. Ciekawa jakiego rodzaju rośliny mogę znaleźć, bez względu na jakie kol wiek zagrożenie ruszałam dalej. Las wydawał się z każdym moim krokiem coraz bardziej straszniejszy, ale nie byłam w stanie oprzeć się zapachom dochodzącym z jego głębi. Nagle zapadła cisza. Żaden ptak nie ćwierkał, żadne inne zwierzęta nie zajmowały się swoimi sprawami. Wszystko zamarło. Wtedy usłyszałam coś za mną. Coś wielkiego i ciężko dyszącego znajdowało się za mną. Zapach kwiatów zamienił się w zapach zgnilizny. Wiedział kto a raczej co znajduje się za mną. Istota, która w różnych formach jest wpuszczana na areny podczas Igrzysk. Zmiech.........podczas 67 Igrzysk, parę z nich uciekło z areny wraz z gończymi osami. Zagnieździły się w obrzeżach 7 dystryktu bo tu panuje idealny klimat i warunki dla nich. Teraz sobie przypomniałam dlaczego nikt nigdy tu nie przychodził. Czując jego gorący oddech na karku bardzo powoli się odwróciłam. Stanęłam twarzą w twarz z krwiożerczym mutantem z Kapitolu. Całkowicie zamarłam. Nie potrafiłam wydusić z siebie nawet małego pisku a co dopiero krzyku. Mały kroczka przemieszczałam się w tył, a monstrum stało wpatrzone we mnie. W końcu się zatrzymałam, a raczej zostałam zatrzymana przez drzewo. Kompletnie nie wiedziałam co robić. Stałam pod tym drzewem jak głupia i błagałam Boga abym uszła z życiem. Wtedy zrobiłam najgorszy błąd, którego nigdy nie zapomnę. Przełknęłam strasznie głośno ślinę, a wtedy zmiech zaczął biec w moją stronę. W tamtym czasie było mnie stać tylko na zrobienie uniku i piśniecie. Na niewiele się to zdało i źle skończyło. Podczas uniku niefortunnie zahaczyłam o wystający korzeń i zwichnęłam nogę. Mój bolesny krzyk rozniósł się po całym lesie, ale i tak nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Czekałam już tylko na śmierć. Masywne cielsko potwora z trudem podniosło się w górę, ale jego zabójczy wzrok nie uległ zmianie. Spojrzałam mu jeszcze raz w oczy a potem je zamknęłam. Lecz wtedy usłyszałam coś dziwnego. Nie były to ciężkie kroki Zmiecha lecz jego pisk. Bolesny pisk. Z niepewnością otworzyłam jedno oko i zobaczyłam jakiegoś chłopaka stojącego na Zmiechem i trzymającego w ręce włócznie, która tkwiła już w ciele monstrum.
-Co taka mała dziewczynka jak ty robi w lesie?-zapytał
-Ja tylko...no chciałam...sama nie wiem.
-Nie ważne. Chodź stąd.
-Nie dam rady....chyba zwichnęłam nogę.
-Uuu kiepsko to wygląda. Gdzie mieszkasz?
-Niedaleko granicy. Pomożesz mi?
-Jasne, wskakuj na barana.
-Dziękuje. Jestem Clarissa.
-Sebastian. Mów mi Bash, jest bardziej praktyczniej.
-Dobrze. Ile masz lat?
-10
-Wyglądasz na starszego. Gdzie mieszka? Masz rodzeństwo? Co robisz w lesie?
-Widzę że te drogę miniemy bardzo uroczo....-Od tamtej pory codziennie przychodziłam do lasu, a by rozmawiać i spędzać czas z Bashem.
_______________________________________________________________________________
No i pierwszy rozdział napisany! Szczerze Wam powiem, ze zaczynałam go pisać z jakieś 3 razy i ta wersja podoba mi się najbardziej. No cóż, ale opinię zostawiam Wam. Piszcie komentarze te dobre i te mniej satysfakcjonujące. To dla mnie naprawdę ważne!
 Jeśli znajdziecie jakieś błędy to przepraszam za wszystkie.
A i kolejny rozdział dodam jak pojawi eis 6 komentarzy od Was!
Pozdrawiam i do napisania! :*

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jakieś słabe te komentarze piszesz.....będzie foch >.<

      Usuń
  2. Zajebiaszczy koffam :))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z lepszych które czytałam

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja idiotka piszę dopiero teraz >.<

    Boskie jest <3 Co więcej mogę napisać :3 rozdział jest bardzo fajny no! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm.. czy ja wiem... temat fajny i pomysł też, ale jego zrealizowanie... cóż, szczerze mówiąc nie podoba mi się i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń