Music

piątek, 21 lutego 2014

"Będą patrzeć na Was jak na jedzenie. Jedni szybko strawni, drudzy trochę dłużej."

Siedzę właśnie w Pałacu Sprawiedliwości. Ręce mam położone na kolanach a wzrok utkwił mi w podłodze. Do tej pory nie wiem co się dzieje. Usłyszałam swoje nazwisko wypowiadane przez Kaylę i na tym zakończyła się moja świadomość. Teraz jestem tutaj, kompletnie roztrzęsiona i właściwie można mnie wsiąść za jakaś chorą osobę. Przenoszę swój wzrok na drzwi z nadzieją, że może ktoś będzie chciał mnie odwiedzić jednak nic się takiego nie dzieje. Drzwi nawet nie drgają a za nimi nie słyszę żadnych głosów. Głucha cisza, której tak bardzo nienawidzę! W sekundę zrywam się na proste nogi i rozbijam lampę stojącą na mały stoliku. Później go biorę i rzucam w regał znajdujący się koło drzwi. Wszystko co na nim było upada na ziemię. Część tych rzeczy się tłucze a reszta spoczywa bez ruchu na niebieskim dywanie. Stoję wpatrzona w drzwi. Kompletnie nie wiem co się ze mną dzieje. "Niech ktoś otworzy te cholerne drzwi!' krzyczę w myśli. Pragnę tylko aby ktoś tu przyszedł. Nawet jeśli miałby to być Strażnik Pokoju. Nie wytrzymam tutaj minuty dłużej. Sama. Słyszę w końcu czyjeś kroki. Drzwi się otwierają, a do pokoju wchodzi Bash i ciocia. Bogu dzięki! W pierwszym momencie rzucam się na szyje cioci i nie zamierzam puścić.
-Już myślałam, ze nie przyjdziecie.-Judi jednak wydawała się jaka dziwna. Nie reagowała na mój uścisk, na to co mówię. Kompletnie na nic.-Ciociu? Wszystko dobrze? Judi?!-zaczęłam strasznie panikować. Stała bez żadnego ruchu wpatrzona przed siebie.
-Clarissa, nie dotykaj jej. Jest w dość dużym szoku. Za jakiś czas jej przejdzie.
-A co jeśli nie?-w moim głosie było słychać przerażenie.
-Wszystko będzie dobrze. Zaufaj mi. Słuchaj...teraz powinnaś przejmować się sobą. Trafisz na arenę, będziesz walczyć z innymi o przetrwanie. Musisz się skupić.
-Dobrze.-zrobiłam głęboki wdech.-Co mam robić?
-Słuchaj nie jestem znawcą taki rzeczy, ale z tego co słyszałem, musisz być twarda. Nie możesz pokazać przeciwnikom swoich słabości. Rozumiesz?
-Tak.
-Dobrze. Umiesz również o siebie zadbać. Umiesz polować, walczyć, przeżyć w lesie. Wykorzystaj to wszystko i spróbuj wygrać.
-Niby jak mi się to uda? Przecież zawodowcy tak łatwo się nie poddadzą. A inni trybuci? Większość z nich na pewno umie jakieś przydatne rzeczy.
-I co z tego. Ty jesteś od nich szybsza, sprytniejsza, zwinniejsza. Dasz radę.
-No nie wiem.
-Zrób to dla mnie.-Przybliżył się do mnie. Chwycił mój podbródek.-Nie chce Cię stracić.
-Obiecuję, ze nie stracisz.-usłyszeliśmy pukanie do drzwi.-Zostało nam mało czasu. Powiedz Judi, ze bardzo ją kocham i zrobię wszystko aby wrócić. Dbaj o nią. Jeszcze powiedz mi jak ma na imię ten chłopak, który został wylosowany.-do pokoju weszło dwóch Strażników. Chwycili Sebastiana i Ciocie za ręce i wyprowadzili z pokoju. W między czasie usłyszałam "Jason Green". Czyli tak brzmiało imię moje towarzysza a w przyszłości pewnie wroga, który niegdyś uratował mi życie. Czy teraz mam okazję aby mu podziękować? A może on mnie nie pamięta? Przyszłość pokaże co jest.....
Oto nasz uroczy Jason <3
-Kochani czas ruszać w drogę!-z zamyślenia wyrwał mnie skrzekliwy głos Kayli. Do moje pomieszczenia wszedł jeden ze strażników i wyprowadził mnie stamtąd. Teraz miałam okazję aby przyjrzeć się tajemniczemu Jasonowi. Na oko miał 18 lat. Był wysoko, jednak obserwowanie go nie sprawiało mi wielkiego problemu. Nie byłam tak niska. Jego blond włosy były starannie ułożone a oczy zachwycająco niebieskie. Dlaczego nigdy wcześniej go nie spotkałam? Na żadnej uliczce w dystrykcie? W lesie? Na dożynkach? Przecież nie jest brzydki, bo takich mój wzrok nie wychwytuje. Jest zadziwiająco przystojny i szczerze nie pasuje do chłopców z 7 dystryktu. O co tu chodzi?
Własnie dojeżdżaliśmy do stacji. Bywałam tutaj dokładnie co roku aby przywitać zwycięzcę Igrzysk. Może w tym roku przypadnie zaszczyt witania mnie lub Jasona. Wszystko okaże się w swoim czasie. Na peronie stał już duży i bardzo długi pociąg o metalicznej barwie. Zanim jednak wsiedliśmy do niego Kayla wymówiła urocze przemówienie.
-Słuchajcie kochani! Jesteście moimi pierwszymi trybutami, więc nie mam doświadczenia w użeraniu się z takimi jak wy. Proszę Was tylko o to abyście się zachowywali w miarę przyzwoicie. To znaczy nie pyskowali, nie rzucali się na nikogo, ty Clarisso staraj się zachowywać jak dama a ty młodzieńcze jak przystało na porządnego mężczyznę. Rozumiemy się?
-Oczywiście!-odpowiedziałam "pełna entuzjazmu". Jason tylko przytaknął głową i ruszył za Kaylą w stronę pociągu. Po przekroczeniu progu odebrało mi mowę. Słyszałam oczywiście z opowieści, że Kapitol nie marnuje pieniędzy na luksusy, ale nie myślałam, że w zwykłym pociągu będzie tak piękne! Skórzane fotele, pomieszczenie obite z każdej strony czymś w stylu wykładziny, stoły wypełnione po brzegi różnymi słodkościami oraz trunkami. Nasza opiekunka kazała nam zająć miejsca tuż pod oknem i znikła za rozsuwanymi drzwiami. Zapadła niezręczna cisza, która niespodziewanie przerwał Jason.
-Dlaczego nigdy nie uciekłaś z siódemki?
-A niby czemu miałam to robić?-jego pytanie kompletnie mnie rozwaliło.
-Nie po to Cię ratowałem, abyś teraz siedziała w tym pociągu i stała się jedna z pionków w grze Kapitolińskiej. Dlaczego nie uciekłaś? Przecież nikt Cię tu nie trzymał...
-Wybacz mi, ale nie wiem do czego zmierzasz. W ogóle Cię nie znam a ty wyskakujesz mi z takim tekstem. Za kogoś się uważasz? Nie jesteś moim ojcem aby mi rozkazywać. Zajmij się swoimi problemami a nie mieszaj się w moje życie i nie zmieniaj jego biegu!-miałam własnie opuścić przedział i udać się do mojego, kiedy zza rozsuwanych drzwi wyłoniła się nasza mentorka. Moja idolka. Dziewczyna, której kompletnie nie znałam a wielbiłam za czyny i wredny charakter. Johanna Mason usiadła w fotelu przed nami i uważnie nam się przyglądała. Jej ciemne włosy z czerwonym pasemkiem były rozpuszczone. Miała na sobie luźną bluzkę oraz luźne spodnie. Jej brązowe oczy przenikliwie nas obserwowały i z czasem zaczynałam się jej brać.
-Jak masz na imię?-zwróciła się do mnie.
-Clarissa Duchanes.
-Ile masz lat?
-16.
-Masz jakąś żyjącą rodzinę? Zaraz oczywiście, że nie. Przecież wymordowali wszystkich jak szczury. Pamiętam to dokładnie.
-Byłaś tam?
-Oczywiście. To przecież było tylko 6 lat temu. Czyli 74 rok Igrzysk. Jak widzę po tobie nie szczędziłaś czasu na łzy....
-Oczywiście, ze nie. Tylko słabeusze to robią.
-Widać to po tobie. Szybka, zwinna dziewczyna, wspaniale wspinająca się po drzewach, doskonale znająca się na roślinach i posługująca bronią. Dosłownie jakbym widziała siebie.
-Skąd to wszystko wiesz?
-Intuicja i chwile obserwacji. Gdybyś żyła tyle lat w Kapitolu nauczyłabyś się tego. Dobrze, a teraz czas na twojego uroczego koleżkę. Imię?
-Jason Green.
-Wiek?
-18.
-Rodzina?
-Wszyscy żywi i zdrowi.
-Wszyscy To znaczy kto?
-Boże....mama, tata, 3 siostry i brat. Pasuje?
-Co ty taki nerwowy człowieku? Zanim zaczniemy cokolwiek robić muszę wiedzieć kogo bardziej wyszkolić i zapewniać przetrwanie! Na razie ty wygrywasz obie te rzeczy. To, że jesteś "umięśniony" nie znaczy, że dasz radę na arenie. Na pierwszy rzut jest z Ciebie łamaga i totalna łajza.-Ostro się wkurzył. Wstał z fotela, zrzucił jeden z bardzo ładnych i drogich wazonów na ziemię po czym ruszył ku drzwiom.
-Będą patrzeć na Was jak na jedzenie. Jedni szybko strawni a drudzy trochę dłużej. Kapitol znajdzie Wasze słabe strony i się z Wami rozprawi. To tyczy się Ciebie Clarisso. Umiesz walczyć i postawić się ludziom. Masz charakter jak ja. Jeśli są jakieś ważne dla Ciebie osoby, Snow każe je znaleźć i wykończyć. W najlepszym wypadku doprowadzi to tylko do załamania twojej psychiki, a w najgorszym po prostu do wydania się na śmierć. Co do ciebie....Jason, należysz według mnie do szybko strawnych. Albo zaczniesz robić co każe albo za dwa tygodnie znikniesz z tego świata.-Patrzył na nią jak na idiotkę. Widziałam w jego oczach wściekłość i....bezradność? Tak, to na pewno było coś w stylu bezradności. Lecz mnie słowa Johanny poruszyły na tyle, że siedząc w moim przedziale przez cały czas patrzyłam się w okno na rozmazany krajobraz.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i w końcu mamy kolejny rozdział! Jak Wam się podoba? Wiem jest troszkę mdły i krótszy, ale nie miałam pomysłu aby te sceny jakoś rozszerzyć. Co sądzicie o Jasonie? Macie już jakieś pomysły co szykuję dla niego w dalszych rozdziałach?
Następny rozdział postaram się dodać w przyszłym tygodniu, ale także nic nie obiecuje. Musze nadrabiać seriale, czytać książki i oglądać wszystkie filmy, które mam na mojej małej liście.
A własnie polecacie jakieś fajne książki? Bo mam zamiar kupić sobie ze 2 lub 3, ale nie wiem jakie. Na pewno Niezgodną i mam dylemat co do kilku. Pomożecie mi? Od razu mówię, że mam już Dary Anioła (5 części), Igrzyska pożycza mi koleżanka niestety :(, Gwiazd Naszych Wina, Pretty Little Liars, Szeptem, Piękne Istoty i Próbę Krwi.
Jak macie jakieś ciekawe do polecenia piszcie śmiało!
Buziaczki :*
                                                       CZYTASZ=KOMENTUJESZ
                                                                                                                                       


6 komentarzy:

  1. O matko moja kochana! To Johanna! Uwielbiam ją <3 No i Jason! Skąd wiedziałaś jak ja kocham tego gościa?! Nigdy nie mogę się zdecydować: on czy Josh :D A poza tym kocham ten tytuł posta i tą rozmowę z Johanną! Ona to umie zmotywować człowieka! Dzięki za gifa, trochę się pośliniłam na jego widok :) Przepraszam, że taki marny komentarz, ale jestem padnięta i nie mam na nic lepszego sił ... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało. Najwyraźniej czytam Ci w myślach i wiedziałam kogo kochasz ^^ Ja też kocham Johanne, więc wymyślenie takiego tekstu było dla mnie przyjemnością i ciesze się, że Ci się podoba :*
      Jeszcze raz dzięki i buziaczki :*

      Usuń
  2. Jeju rozdział C.U.D.N.Y błagam informuj mnie o nowych No i Jason *-* Jeju nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny
    [ zapraszam http://aquasenshi.blogspot.com/ ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :* Oczywiście, ze Cię poinformuje :D

      Usuń
  3. Jason przypomina mi trochę Luke'a z percy coś tam ... :)

    OdpowiedzUsuń