-Już myślałam, ze nie przyjdziecie.-Judi jednak wydawała się jaka dziwna. Nie reagowała na mój uścisk, na to co mówię. Kompletnie na nic.-Ciociu? Wszystko dobrze? Judi?!-zaczęłam strasznie panikować. Stała bez żadnego ruchu wpatrzona przed siebie.
-Clarissa, nie dotykaj jej. Jest w dość dużym szoku. Za jakiś czas jej przejdzie.
-A co jeśli nie?-w moim głosie było słychać przerażenie.
-Wszystko będzie dobrze. Zaufaj mi. Słuchaj...teraz powinnaś przejmować się sobą. Trafisz na arenę, będziesz walczyć z innymi o przetrwanie. Musisz się skupić.
-Dobrze.-zrobiłam głęboki wdech.-Co mam robić?
-Słuchaj nie jestem znawcą taki rzeczy, ale z tego co słyszałem, musisz być twarda. Nie możesz pokazać przeciwnikom swoich słabości. Rozumiesz?
-Tak.
-Dobrze. Umiesz również o siebie zadbać. Umiesz polować, walczyć, przeżyć w lesie. Wykorzystaj to wszystko i spróbuj wygrać.
-Niby jak mi się to uda? Przecież zawodowcy tak łatwo się nie poddadzą. A inni trybuci? Większość z nich na pewno umie jakieś przydatne rzeczy.
-I co z tego. Ty jesteś od nich szybsza, sprytniejsza, zwinniejsza. Dasz radę.
-No nie wiem.
-Zrób to dla mnie.-Przybliżył się do mnie. Chwycił mój podbródek.-Nie chce Cię stracić.
-Obiecuję, ze nie stracisz.-usłyszeliśmy pukanie do drzwi.-Zostało nam mało czasu. Powiedz Judi, ze bardzo ją kocham i zrobię wszystko aby wrócić. Dbaj o nią. Jeszcze powiedz mi jak ma na imię ten chłopak, który został wylosowany.-do pokoju weszło dwóch Strażników. Chwycili Sebastiana i Ciocie za ręce i wyprowadzili z pokoju. W między czasie usłyszałam "Jason Green". Czyli tak brzmiało imię moje towarzysza a w przyszłości pewnie wroga, który niegdyś uratował mi życie. Czy teraz mam okazję aby mu podziękować? A może on mnie nie pamięta? Przyszłość pokaże co jest.....
![]() |
| Oto nasz uroczy Jason <3 |
Własnie dojeżdżaliśmy do stacji. Bywałam tutaj dokładnie co roku aby przywitać zwycięzcę Igrzysk. Może w tym roku przypadnie zaszczyt witania mnie lub Jasona. Wszystko okaże się w swoim czasie. Na peronie stał już duży i bardzo długi pociąg o metalicznej barwie. Zanim jednak wsiedliśmy do niego Kayla wymówiła urocze przemówienie.
-Słuchajcie kochani! Jesteście moimi pierwszymi trybutami, więc nie mam doświadczenia w użeraniu się z takimi jak wy. Proszę Was tylko o to abyście się zachowywali w miarę przyzwoicie. To znaczy nie pyskowali, nie rzucali się na nikogo, ty Clarisso staraj się zachowywać jak dama a ty młodzieńcze jak przystało na porządnego mężczyznę. Rozumiemy się?
-Oczywiście!-odpowiedziałam "pełna entuzjazmu". Jason tylko przytaknął głową i ruszył za Kaylą w stronę pociągu. Po przekroczeniu progu odebrało mi mowę. Słyszałam oczywiście z opowieści, że Kapitol nie marnuje pieniędzy na luksusy, ale nie myślałam, że w zwykłym pociągu będzie tak piękne! Skórzane fotele, pomieszczenie obite z każdej strony czymś w stylu wykładziny, stoły wypełnione po brzegi różnymi słodkościami oraz trunkami. Nasza opiekunka kazała nam zająć miejsca tuż pod oknem i znikła za rozsuwanymi drzwiami. Zapadła niezręczna cisza, która niespodziewanie przerwał Jason.
-Dlaczego nigdy nie uciekłaś z siódemki?
-A niby czemu miałam to robić?-jego pytanie kompletnie mnie rozwaliło.
-Nie po to Cię ratowałem, abyś teraz siedziała w tym pociągu i stała się jedna z pionków w grze Kapitolińskiej. Dlaczego nie uciekłaś? Przecież nikt Cię tu nie trzymał...
-Wybacz mi, ale nie wiem do czego zmierzasz. W ogóle Cię nie znam a ty wyskakujesz mi z takim tekstem. Za kogoś się uważasz? Nie jesteś moim ojcem aby mi rozkazywać. Zajmij się swoimi problemami a nie mieszaj się w moje życie i nie zmieniaj jego biegu!-miałam własnie opuścić przedział i udać się do mojego, kiedy zza rozsuwanych drzwi wyłoniła się nasza mentorka. Moja idolka. Dziewczyna, której kompletnie nie znałam a wielbiłam za czyny i wredny charakter. Johanna Mason usiadła w fotelu przed nami i uważnie nam się przyglądała. Jej ciemne włosy z czerwonym pasemkiem były rozpuszczone. Miała na sobie luźną bluzkę oraz luźne spodnie. Jej brązowe oczy przenikliwie nas obserwowały i z czasem zaczynałam się jej brać.
-Jak masz na imię?-zwróciła się do mnie.
-Clarissa Duchanes.
-Ile masz lat?
-16.
-Masz jakąś żyjącą rodzinę? Zaraz oczywiście, że nie. Przecież wymordowali wszystkich jak szczury. Pamiętam to dokładnie.
-Byłaś tam?
-Oczywiście. To przecież było tylko 6 lat temu. Czyli 74 rok Igrzysk. Jak widzę po tobie nie szczędziłaś czasu na łzy....
-Oczywiście, ze nie. Tylko słabeusze to robią.
-Widać to po tobie. Szybka, zwinna dziewczyna, wspaniale wspinająca się po drzewach, doskonale znająca się na roślinach i posługująca bronią. Dosłownie jakbym widziała siebie.
-Skąd to wszystko wiesz?
-Intuicja i chwile obserwacji. Gdybyś żyła tyle lat w Kapitolu nauczyłabyś się tego. Dobrze, a teraz czas na twojego uroczego koleżkę. Imię?
-Jason Green.
-Wiek?
-18.
-Rodzina?
-Wszyscy żywi i zdrowi.
-Wszyscy To znaczy kto?
-Boże....mama, tata, 3 siostry i brat. Pasuje?
-Co ty taki nerwowy człowieku? Zanim zaczniemy cokolwiek robić muszę wiedzieć kogo bardziej wyszkolić i zapewniać przetrwanie! Na razie ty wygrywasz obie te rzeczy. To, że jesteś "umięśniony" nie znaczy, że dasz radę na arenie. Na pierwszy rzut jest z Ciebie łamaga i totalna łajza.-Ostro się wkurzył. Wstał z fotela, zrzucił jeden z bardzo ładnych i drogich wazonów na ziemię po czym ruszył ku drzwiom.
-Będą patrzeć na Was jak na jedzenie. Jedni szybko strawni a drudzy trochę dłużej. Kapitol znajdzie Wasze słabe strony i się z Wami rozprawi. To tyczy się Ciebie Clarisso. Umiesz walczyć i postawić się ludziom. Masz charakter jak ja. Jeśli są jakieś ważne dla Ciebie osoby, Snow każe je znaleźć i wykończyć. W najlepszym wypadku doprowadzi to tylko do załamania twojej psychiki, a w najgorszym po prostu do wydania się na śmierć. Co do ciebie....Jason, należysz według mnie do szybko strawnych. Albo zaczniesz robić co każe albo za dwa tygodnie znikniesz z tego świata.-Patrzył na nią jak na idiotkę. Widziałam w jego oczach wściekłość i....bezradność? Tak, to na pewno było coś w stylu bezradności. Lecz mnie słowa Johanny poruszyły na tyle, że siedząc w moim przedziale przez cały czas patrzyłam się w okno na rozmazany krajobraz.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i w końcu mamy kolejny rozdział! Jak Wam się podoba? Wiem jest troszkę mdły i krótszy, ale nie miałam pomysłu aby te sceny jakoś rozszerzyć. Co sądzicie o Jasonie? Macie już jakieś pomysły co szykuję dla niego w dalszych rozdziałach?
Następny rozdział postaram się dodać w przyszłym tygodniu, ale także nic nie obiecuje. Musze nadrabiać seriale, czytać książki i oglądać wszystkie filmy, które mam na mojej małej liście.
A własnie polecacie jakieś fajne książki? Bo mam zamiar kupić sobie ze 2 lub 3, ale nie wiem jakie. Na pewno Niezgodną i mam dylemat co do kilku. Pomożecie mi? Od razu mówię, że mam już Dary Anioła (5 części), Igrzyska pożycza mi koleżanka niestety :(, Gwiazd Naszych Wina, Pretty Little Liars, Szeptem, Piękne Istoty i Próbę Krwi.
Jak macie jakieś ciekawe do polecenia piszcie śmiało!
Buziaczki :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

O matko moja kochana! To Johanna! Uwielbiam ją <3 No i Jason! Skąd wiedziałaś jak ja kocham tego gościa?! Nigdy nie mogę się zdecydować: on czy Josh :D A poza tym kocham ten tytuł posta i tą rozmowę z Johanną! Ona to umie zmotywować człowieka! Dzięki za gifa, trochę się pośliniłam na jego widok :) Przepraszam, że taki marny komentarz, ale jestem padnięta i nie mam na nic lepszego sił ... Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńNic się nie stało. Najwyraźniej czytam Ci w myślach i wiedziałam kogo kochasz ^^ Ja też kocham Johanne, więc wymyślenie takiego tekstu było dla mnie przyjemnością i ciesze się, że Ci się podoba :*
UsuńJeszcze raz dzięki i buziaczki :*
Jeju rozdział C.U.D.N.Y błagam informuj mnie o nowych No i Jason *-* Jeju nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę dużo weny
[ zapraszam http://aquasenshi.blogspot.com/ ]
Dziękuje :* Oczywiście, ze Cię poinformuje :D
UsuńJason przypomina mi trochę Luke'a z percy coś tam ... :)
OdpowiedzUsuńBo to ten sam aktor :*
Usuń