Nadszedł ranek. Byłam nieprzytomna, ale miałam nadzieję, że ta kawa, o
której tyle słyszałam postawi mnie na nogi. Leniwie wstałam z łózka, poszłam do
łazienki, ubrałam moje wczorajsze ubranie i opuściłam mój wagon. Niepewnie
weszłam do głównego wagonu, gdyż dochodziła stamtąd głucha cisza. Po
przekroczeniu progu dostrzegłam Kaylę i Johanne jedzące śniadanie. Po Jasonie
nie było śladu.
-Dzień dobry.-powiedziałam bardzo ochoczo i zasiadłam do stołu.
-Jedno z naszych dzieci się pojawiło. Gdzie ten uroczy młodzieniec?-Kayla i
jej pojęcie o ludziach.
-Uroczy? Proszę Cię nie rozśmieszaj mnie. Zwykły nieudacznik i nie wychowany
bachor. Jeszcze młodzieniec..pfff.
-O co Ci chodzi Johanno? Nie obrażaj ludzi, którzy mają mniej pieniędzy od
ciebie.
-Och, ależ ja ich nie obrażam. Wyrażam opinie na temat tych ludzi. Nie
zawsze jest taka pozytywna jak twoja.
Wtedy do wagonu wparował Jason. Wyglądał normalnie. Dokładnie jak to
Johanna powiedziała, jak łajza.
-Dzień dobry panu. Jak się spało?
-Kolejne przesłuchanie? Może w końcu powiesz nam coś sensownego?
-Cóż na razie tylko ty nie rozumiesz moich słów. Clarisso, czy wyjaśnij
koledze co wczoraj Wam przekazałam moim zacnym monologiem?
-Otóż Johanna, mogę tak mówić?- kiwnęła głową-powiedziała, że jeśli nie
weźmiesz w końcu się do roboty, nie przestaniesz udawać skończonego kretyna,
który tęskni za mamusią to uroczy zawodowcy lub Kapitol zjedzą Cię w całości.
Rozumiesz? Czy może mam Ci w jakiś konkretniejszy sposób przetłumaczyć?-
uwielbiałam zachowywać się jak jakaś… mentorka? Tak, w taki sposób można to
określić. Lubiłam się rządzić i przekazywać komuś dobre rady w taki sposób.
Wredny, konkretny i prawdziwy.
-Rozumiem, nie musisz się wysilać.
-Dobrze, czy możecie zostawić kłótnie i różnego typu rady na później?
Zjedźmy w spokoju śniadanie.- Kayla.
-Oczywiście moja droga. Jak Wam się podobają luksusy Kapitolu?
-Spodziewałam się czegoś mniej eleganckiego i drogiego.
-Och kochana to jeszcze nic. Wasz apartament będzie jeszcze lepszy.
–poruszyliśmy wspaniały temat dla Kayli.-złote żyrandole, lampy, ozdoby, fotele i krzesła obite skóra i innymi cuda wiankami. Wygodne łóżka z ciepłymi kołdrami zrobionymi z jedwabiu. Wszystko czego Wasza dusza zapragnie!
-Serio? W dystryktach ludzie nie mają grosza aby sobie coś kupić a tutaj szastają tymi pieniędzmi jak ciepłymi bułeczkami.
-Gdybyś pożyła trochę dłużej w Kapitolu, nie miałabyś takiego zdania.
-Ja tam żyje już prawie 10 lat i zdania nie zmieniłam.
Po skończeniu jedzenia podeszłam do okna. Przybyłam do niego w samym momencie. Właśnie zbliżaliśmy się do Kapitolu. Dech zapierał w piersiach. Potężne, betonowe budowle, otoczone z jednej strony wodą a z drugiej górami. Nad całym tym krajobrazem unosiła się poranna mgła. Wjechaliśmy do ciemnego tunelu. Odwróciłam się do Johanny z oczkami jak dziecko na widok kawałka ciepłego i nie spalonego chleba. Oczywiście mówię o dzieciach w Dystryktach.
-Napawaj oczy. Zostało Ci tylko dwa tygodnie życia...-nie zwróciłam uwagi na to co powiedziała. Odwróciłam się i zobaczyłam tłum ludzi. Ludzi ubranych jak Kayla i nawet gorzej. Moje oczy zaczęły dosłownie płonąc. "Jak można wyglądać jak jakaś małpa?" Mówiłam sobie w myślach. Ta cała banda małp stała i gapiła się na mnie jak na...jedzenie. Machali, śmiali się, gwizdali, piszczeli. Zrobiłam krok w bok i osunęłam się na ziemię. Nie dlatego, że obleciała mnie trema co byłoby kłamstwem. Dlatego, że w 12 Dystryktach ludzie nie mają co wsadzić do gęby, co ubrać na siebie, gdzie spać a tutaj? Nawet nie chce myśleć co ujrzę jak wysiądę z pociągu.
***
Staliśmy właśnie na peronie. Tłumy ludzi próbowało się przecisnąć przez stojących murem Strażników Pokoju. Nawet tutaj ochrona była bardzo dobra. Bardzo szybko przeszliśmy do niewielkiego auta i ruszyliśmy pod budynek przeznaczony dla trybutów. Opuściliśmy pojazd i stanęliśmy przed wielką budowlą. Miała 13 pięter wysokości. Do tego trzeba doliczyć chyba 2 piętra pod ziemią.
-Zanim wejdziemy do środka, parę słów na temat tego wielkiego, szklanego pudła za nami. Jak zdążyliście zauważyć ma ono 13 pięter plus 2 pod ziemią. Najniżej znajduje się monitoring. Każdy zakamarek Kapitolu jak i z Dystryktów jest tam widoczny. Powyżej sala treningowa. Prawie co roku remontowana. Na parterze jest hol, w którym trybuci mają wraz z mentorami mają się zbierać przed grupowymi wyjazdami. A później już tylko piętra dla poszczególnych trybutów. Do waszej dyspozycji jest całe 7 piętro. Oprócz niego, holu i sali treningowej otwartej w wyznaczonych godzinach i terminie nie macie nigdzie wstępu. Zrozumiane?-pokiwaliśmy twierdząco głową.-Teraz macie 2 godziny na zapoznanie się ze swoim apartamentem. W tym pomoże Wam Kayla, prawda?
-Oczywiście! Pokaże Wam każdy pokój, każdą ozdóbkę i...
-Dobra mniejsza z tym. Jest godzina 10. Macie czas do 12. Później macie być gotowi, gdyż jedziemy do salonu piękności. Idealnie Was tam te dziwolągi wyszykują. Następnie spotkania ze stylistami, kolacja, rano śniadanie i równo o 10 spotykamy się w holu i ruszamy na paradę trybutów. Zapamiętacie? Jeśli nie to od teraz Kayla Was dokładnie pilnuje. Mnie pozostało tylko rzucanie dobrych rad, a potem utrzymywanie Was przy życiu na arenie. Spotkamy się wieczorem.-odeszła. My za Kaylą weszliśmy do budynku. Nie zatrzymywaliśmy się tylko ruszyliśmy prosto do windy. Było ich 3. Stanęliśmy przed środkową i spokojnie czekaliśmy aż przyjedzie. W między czasie przed winda po mojej lewej stronie stałe para trybutów wraz z mentorką. Chłopak był mniej więcej mojego wzrostu. Mam krótko ścięte, brązowe włosy i jasną karnację. Nie spojrzał w moim kierunku lecz ja patrzyłam na niego przez cały czas. Z jego profilu wyczytałam zadumę, pogardę, pewność siebie. Idealne odzwierciedlenie mojego charakteru. Dziewczyna za to dokładnie się mi przyglądała. Jej falowane, brązowe włosy swobodnie opadały na ramiona. Szczupła sylwetka była idealnie podkreślona przez zwiewną sukienkę.Jej brązowe oczy były wbite w moja twarz. Czułam jak ją pożera. To z pewnością jest ostrzeżenie. Będą jej ofiarą na arenie. Cudownie. W tym samym czasie nasze windy dojechały na dół i wszyscy weszliśmy do nich. Przez pewną cześć drogi nie spuszczałam oka z windy po lewej stronie. Zatrzymała się na 4 piętrze. Tsaaaaa....mogłam się domyślić, że są zawodowcami. Wyraz pogardy, szyderstwa i wyższości na to wskazywał. Ale, żeby byli z 4? Nigdy bym na to nie wpadła. Wcale nie wyglądali na osoby z wodnego dystryktu. Z opowieści słyszałam, że tamtejsi ludzie zazwyczaj mają ciemnawe karnacje, niebieskie oczy i jasne włosy. Oni byli całkowitym tego przeciwieństwem. Z zamyślenia wyrwała mnie Kayla.
-Jesteśmy!-Razem z Jasonem, który przez całą drogę był wpatrzony w centrum Kapitolu, przekroczyliśmy próg windy. Szliśmy wąskim korytarzem ozdobionym różnorodnymi dekoracjami. Obrazy, kwiaty, figurki. Wszystko z dodatkami złotymi. Podeszliśmy do wielkich brązowych drzwi z wygrawerowaną wielką 7. Poznałam rodzaj drzewa z jakiego zostało wykonane. Solidna sosna, na solidne drzwi. Kayla zastukała dwa razy i po chwili drzwi otworzyły się przed nami. Na sam widok odebrało mi mowę. Nie zwracałam uwagi na to z czego wykonane są krzesła czy fotele, ani jakie są dekoracje. Zachwyciła mnie wielkość całego apartamentu oraz dokładność z jaką zostały dopracowane meble. Wszystkie były zrobione z drewna. Bez żadnego wyjątku. Spojrzałam przez ułamek sekundy na Jasona. Nie był ani przez chwilę zachwycony lub chociaż zadziwiony tutejszymi wygodami. Co jest nie tak z tym gościem? Myślałam w swojej głowie. Ja, osoba tak wredna i bezuczuciowa, potrafię cieszyć się jak dziecko takimi rzeczami a on nawet nie zdobędzie się na mały błysk zachwytu w oczach.
-Świetnie! Jak widzę po tobie Clarisso nie muszę Ci pokazywać żadnych innych rzeczy aby wywrzeć na tobie mały zachwyt. Pokaże Ci zaraz pokój. Będziesz mogła się wyspać te dwie godziny jeśli zechcesz a jak nie to zaraz znajdę Ci jakąś rozrywkę. Co do ciebie młodzieńcze muszę coś wykombinować abyś wykrzywił te usta z grymasu. Poczekaj tu zaraz wracam.-Pociągnęła mnie za rękę i po wielkich schodach ruszyłyśmy w głąb korytarza, który potem rozgałęział się na 3 inne.-Twój pokój znajduje się po środku. Od lewej masz Jasona a od prawej Johannę. Jeśli będziesz czegoś potrzebowała na łóżku znajdziesz coś w stylu pilota. Wystarczy, że klikniesz na czarny guzik i zaraz do twojej dyspozycji zjawi się których Awoks. Coś jeszcze Ci wyjaśnić?-jej radość i podekscytowanie w głosie nie miały granic. Pokiwałam przecząco głową i ruszyłam w kłąb małego korytarzyka. Stanęłam przed drzwiami. Po chwili zastanowienia weszłam do środka i ujrzałam śliczny pokój. W delikatnych kolorach. Na środku stało bardzo wygodne łóżko. Po prawej stronie były wielkie okna, a na przeciwko dwie komody i drzwi do łazienki. Pierwsze co to ściągnęłam buty i rzuciłam się na łóżko. Nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam.....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu mamy kolejny rozdział! Co o nim sądzicie? Mi się jakoś nie podoba. Jest stosunkowo krótki, za co przepraszam, ale kompletnie nie wiedziałam co pisać. W następnym rozdziale opiszę przygotowania do parady trybutów oraz sam przejazd rydwanami. W kolejnym rozdziale również poznacie resztę trybutów. Częściowo z opisów a częściowo z nowej zakładani, którą wtedy dodam oraz filmiku, który powstanie. To chyba tyle ode mnie. Proszę o szczere komentarze! O i teraz pojawi się limit!
8 KOMENTARZY= NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Niestety muszę go wprowadzić, bo coś ostatnio było ich mało i nie miałam zbytnio ochoty na pisanie! Kolejny rozdział się pojawi jak warunek będzie spełniony!
Do usłyszenia, buziaczki! :*
-Serio? W dystryktach ludzie nie mają grosza aby sobie coś kupić a tutaj szastają tymi pieniędzmi jak ciepłymi bułeczkami.
-Gdybyś pożyła trochę dłużej w Kapitolu, nie miałabyś takiego zdania.
-Ja tam żyje już prawie 10 lat i zdania nie zmieniłam.
Po skończeniu jedzenia podeszłam do okna. Przybyłam do niego w samym momencie. Właśnie zbliżaliśmy się do Kapitolu. Dech zapierał w piersiach. Potężne, betonowe budowle, otoczone z jednej strony wodą a z drugiej górami. Nad całym tym krajobrazem unosiła się poranna mgła. Wjechaliśmy do ciemnego tunelu. Odwróciłam się do Johanny z oczkami jak dziecko na widok kawałka ciepłego i nie spalonego chleba. Oczywiście mówię o dzieciach w Dystryktach.-Napawaj oczy. Zostało Ci tylko dwa tygodnie życia...-nie zwróciłam uwagi na to co powiedziała. Odwróciłam się i zobaczyłam tłum ludzi. Ludzi ubranych jak Kayla i nawet gorzej. Moje oczy zaczęły dosłownie płonąc. "Jak można wyglądać jak jakaś małpa?" Mówiłam sobie w myślach. Ta cała banda małp stała i gapiła się na mnie jak na...jedzenie. Machali, śmiali się, gwizdali, piszczeli. Zrobiłam krok w bok i osunęłam się na ziemię. Nie dlatego, że obleciała mnie trema co byłoby kłamstwem. Dlatego, że w 12 Dystryktach ludzie nie mają co wsadzić do gęby, co ubrać na siebie, gdzie spać a tutaj? Nawet nie chce myśleć co ujrzę jak wysiądę z pociągu.
***
Staliśmy właśnie na peronie. Tłumy ludzi próbowało się przecisnąć przez stojących murem Strażników Pokoju. Nawet tutaj ochrona była bardzo dobra. Bardzo szybko przeszliśmy do niewielkiego auta i ruszyliśmy pod budynek przeznaczony dla trybutów. Opuściliśmy pojazd i stanęliśmy przed wielką budowlą. Miała 13 pięter wysokości. Do tego trzeba doliczyć chyba 2 piętra pod ziemią.
-Zanim wejdziemy do środka, parę słów na temat tego wielkiego, szklanego pudła za nami. Jak zdążyliście zauważyć ma ono 13 pięter plus 2 pod ziemią. Najniżej znajduje się monitoring. Każdy zakamarek Kapitolu jak i z Dystryktów jest tam widoczny. Powyżej sala treningowa. Prawie co roku remontowana. Na parterze jest hol, w którym trybuci mają wraz z mentorami mają się zbierać przed grupowymi wyjazdami. A później już tylko piętra dla poszczególnych trybutów. Do waszej dyspozycji jest całe 7 piętro. Oprócz niego, holu i sali treningowej otwartej w wyznaczonych godzinach i terminie nie macie nigdzie wstępu. Zrozumiane?-pokiwaliśmy twierdząco głową.-Teraz macie 2 godziny na zapoznanie się ze swoim apartamentem. W tym pomoże Wam Kayla, prawda?
-Oczywiście! Pokaże Wam każdy pokój, każdą ozdóbkę i...
-Dobra mniejsza z tym. Jest godzina 10. Macie czas do 12. Później macie być gotowi, gdyż jedziemy do salonu piękności. Idealnie Was tam te dziwolągi wyszykują. Następnie spotkania ze stylistami, kolacja, rano śniadanie i równo o 10 spotykamy się w holu i ruszamy na paradę trybutów. Zapamiętacie? Jeśli nie to od teraz Kayla Was dokładnie pilnuje. Mnie pozostało tylko rzucanie dobrych rad, a potem utrzymywanie Was przy życiu na arenie. Spotkamy się wieczorem.-odeszła. My za Kaylą weszliśmy do budynku. Nie zatrzymywaliśmy się tylko ruszyliśmy prosto do windy. Było ich 3. Stanęliśmy przed środkową i spokojnie czekaliśmy aż przyjedzie. W między czasie przed winda po mojej lewej stronie stałe para trybutów wraz z mentorką. Chłopak był mniej więcej mojego wzrostu. Mam krótko ścięte, brązowe włosy i jasną karnację. Nie spojrzał w moim kierunku lecz ja patrzyłam na niego przez cały czas. Z jego profilu wyczytałam zadumę, pogardę, pewność siebie. Idealne odzwierciedlenie mojego charakteru. Dziewczyna za to dokładnie się mi przyglądała. Jej falowane, brązowe włosy swobodnie opadały na ramiona. Szczupła sylwetka była idealnie podkreślona przez zwiewną sukienkę.Jej brązowe oczy były wbite w moja twarz. Czułam jak ją pożera. To z pewnością jest ostrzeżenie. Będą jej ofiarą na arenie. Cudownie. W tym samym czasie nasze windy dojechały na dół i wszyscy weszliśmy do nich. Przez pewną cześć drogi nie spuszczałam oka z windy po lewej stronie. Zatrzymała się na 4 piętrze. Tsaaaaa....mogłam się domyślić, że są zawodowcami. Wyraz pogardy, szyderstwa i wyższości na to wskazywał. Ale, żeby byli z 4? Nigdy bym na to nie wpadła. Wcale nie wyglądali na osoby z wodnego dystryktu. Z opowieści słyszałam, że tamtejsi ludzie zazwyczaj mają ciemnawe karnacje, niebieskie oczy i jasne włosy. Oni byli całkowitym tego przeciwieństwem. Z zamyślenia wyrwała mnie Kayla.
-Jesteśmy!-Razem z Jasonem, który przez całą drogę był wpatrzony w centrum Kapitolu, przekroczyliśmy próg windy. Szliśmy wąskim korytarzem ozdobionym różnorodnymi dekoracjami. Obrazy, kwiaty, figurki. Wszystko z dodatkami złotymi. Podeszliśmy do wielkich brązowych drzwi z wygrawerowaną wielką 7. Poznałam rodzaj drzewa z jakiego zostało wykonane. Solidna sosna, na solidne drzwi. Kayla zastukała dwa razy i po chwili drzwi otworzyły się przed nami. Na sam widok odebrało mi mowę. Nie zwracałam uwagi na to z czego wykonane są krzesła czy fotele, ani jakie są dekoracje. Zachwyciła mnie wielkość całego apartamentu oraz dokładność z jaką zostały dopracowane meble. Wszystkie były zrobione z drewna. Bez żadnego wyjątku. Spojrzałam przez ułamek sekundy na Jasona. Nie był ani przez chwilę zachwycony lub chociaż zadziwiony tutejszymi wygodami. Co jest nie tak z tym gościem? Myślałam w swojej głowie. Ja, osoba tak wredna i bezuczuciowa, potrafię cieszyć się jak dziecko takimi rzeczami a on nawet nie zdobędzie się na mały błysk zachwytu w oczach.
-Świetnie! Jak widzę po tobie Clarisso nie muszę Ci pokazywać żadnych innych rzeczy aby wywrzeć na tobie mały zachwyt. Pokaże Ci zaraz pokój. Będziesz mogła się wyspać te dwie godziny jeśli zechcesz a jak nie to zaraz znajdę Ci jakąś rozrywkę. Co do ciebie młodzieńcze muszę coś wykombinować abyś wykrzywił te usta z grymasu. Poczekaj tu zaraz wracam.-Pociągnęła mnie za rękę i po wielkich schodach ruszyłyśmy w głąb korytarza, który potem rozgałęział się na 3 inne.-Twój pokój znajduje się po środku. Od lewej masz Jasona a od prawej Johannę. Jeśli będziesz czegoś potrzebowała na łóżku znajdziesz coś w stylu pilota. Wystarczy, że klikniesz na czarny guzik i zaraz do twojej dyspozycji zjawi się których Awoks. Coś jeszcze Ci wyjaśnić?-jej radość i podekscytowanie w głosie nie miały granic. Pokiwałam przecząco głową i ruszyłam w kłąb małego korytarzyka. Stanęłam przed drzwiami. Po chwili zastanowienia weszłam do środka i ujrzałam śliczny pokój. W delikatnych kolorach. Na środku stało bardzo wygodne łóżko. Po prawej stronie były wielkie okna, a na przeciwko dwie komody i drzwi do łazienki. Pierwsze co to ściągnęłam buty i rzuciłam się na łóżko. Nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam.....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu mamy kolejny rozdział! Co o nim sądzicie? Mi się jakoś nie podoba. Jest stosunkowo krótki, za co przepraszam, ale kompletnie nie wiedziałam co pisać. W następnym rozdziale opiszę przygotowania do parady trybutów oraz sam przejazd rydwanami. W kolejnym rozdziale również poznacie resztę trybutów. Częściowo z opisów a częściowo z nowej zakładani, którą wtedy dodam oraz filmiku, który powstanie. To chyba tyle ode mnie. Proszę o szczere komentarze! O i teraz pojawi się limit!
8 KOMENTARZY= NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Niestety muszę go wprowadzić, bo coś ostatnio było ich mało i nie miałam zbytnio ochoty na pisanie! Kolejny rozdział się pojawi jak warunek będzie spełniony!
Do usłyszenia, buziaczki! :*
Przeczytałam wcześniej, ale brak czasu na komentowanie, więc wracam w wolnej chwili. Rozdział mi się podoba, jest kilka błędów, ale zawsze możesz je poprawić. Nie będę Ci ich wymieniać, bo czas mnie goni :) Przepraszam :) Niby nic się nie dzieje, ale i tak jestem zaciekawiona, podobają mi się sceny z Johanną, choć brakuje mi jej nieco dziwacznych pomysłów typu rozbieranie się we windzie. No cóż, może coś takiego się jednak pojawi, na co oczywiście liczę ;) Fajnie, że w następnym poznamy trybutów, jestem strasznie ciekawa co tam przygotowałaś. Filmik i nowa zakładka (jeśli dobrze zrozumiałam) brzmią nieźle na pewno zajrzę. A co do szablonu to jakoś mi nie pasuje do Twojego bloga. Chodzi mi o tą dziewczynę. Ta kurtka, okulary... Ale to Tobie ma się podobać najbardziej. Nie szantażuj tymi komentarzami, bo ja jestem strasznie niecierpliwa i gotowa dodać jeszcze siedem komentarzy, bo dostać coś nowego do czytania! :) A i jeszcze mi się przypomniało - lepiej by było jakbyś liczby pisała słownie, to lepiej wygląda i lepiej się czyta ;) Pozdrawiam i zapraszam do mnie, niedługo dodam nowy rozdział, jak już się ogarnę, bo na razie moje myśli krążą wokół ciąży Natalki z M jak Miłość :D
OdpowiedzUsuńWeny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Piękne :>
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na kolejny :>
OdpowiedzUsuńCudowne nie będę się rozpisywać po prostu idealne <33
OdpowiedzUsuńIdealny!
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na nn :>
OdpowiedzUsuńFascynujące i tak bardzo wciągające <33333
OdpowiedzUsuńWow!! Amazing <33333
OdpowiedzUsuńWszyscy są zachwyceni... ale ja nie. Może być owszem, ale czegoś brakuje :) Dużo jest nierozwikłanych spraw i nie podoba mi się wciąganie tu motywów z prawdziwych igrzysk śmierci... Czy ten cały Jason nie ma kilku cech Peety? Ratuje życie w końcu. Clarissa zachowuje się jak niewdzięcznica :> No ale nie oczekiwałam że dorównasz Suzanne Colinns... i tak czekam na dalsze opowiadanie, bo nie napisałabym czegoś lepszego.
OdpowiedzUsuńBrakuje też szalonej Johanny. Skoro to 80 Igrzyska Śmierci, to ta cała rebelia nie wywarła na niej żadnego wpływu? Pamiętamy że torturowano ją w Kapitolu! Wróciła do niego... i nic? A poza tym, nie ukarano jakoś rebeliantów? Nie zaostrzono reguł Igrzysk? Czy zakładasz że akcji "Kosogłosa" nie było? To mnie najbardziej nurtuje.
Hmm... Clarissa wspomina że nie ma rodziny. A ciotka Judi? Nie będzie cierpiała, gdy Kapitol ją dopadnie? Także sama osobowość Clarissy jest powierzchowna, nic nie wiadomo. Ale jestem świadoma że to dopiero początek.
Chciałaś opinię, to masz ;) Jak już wspominałam, poczytam dalej.
Moim zdaniem blog nie jest aż tak bardzo interesujący, owsze przczytałam prawie cały, jednakże czuję się jakbym czytała nędzną podróbę "Igrzysk Śmierci" :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
~~THEY
ARE
NOT
ONLY
BOOKS