-Jesteś gotowa na dzisiejsze spotkanie z modą?-jak zwykle w ostatnim czasie czyjś głos wyrwał mnie z namysłu. Ten należał do Jeleny.
-Szczerze? Nie.
-Niestety, ale musisz to przeżyć. Zastanawiałaś się już może jakie pytania zada ci Caesar?
-Im dłużej o tym myślę, tym bardziej zbiera mnie na mdłości. Więc jak będzie wyglądał mój strój?
-Szybko zmieniasz temat. Myślałam, żeby postawić na prostotę, ale wtedy nikt by się tobą nie interesował. Ludzie są święcie przekonani, że po tym co zrobiłam na paradzie dzisiejsza kreacje będzie jeszcze bardziej zjawiskowa.
-Nie mów mi, że znowu będę musiała się spalić.
-Nie podobało Ci się?
-To było niezwykłe, ale potem większość czasu spędziłam pod prysznicem, szorując sadzę z całego ciała.
-Cóż miałam pomysł, aby ubrać Cię w przewiewną i cienką sukienkę, a potem ją spalić na scenie żebyś latała nago. Co ty na to?-Jej usta wykrzywiły się w wielkim uśmiechu ujawniając nieskazitelnie białe zęby.
-Nawet sobie ze mnie nie zartój. Mam dość żartów.....
-Ej Clarissa, musisz się trochę rozerwać. Wiem, że samo bycie tutaj jest wielkim dramatem, ale nikt nie wie ile życia Ci pozostało. Musisz z niego korzystać na wszelkie sposoby.
-Wiesz co? Masz racje, ze samo bycie tutaj jest dramatem. Ale nie mam zamiaru się z niczego cieszyć. Moje życie zawsze polegało na bólu i skrytym strachu dlatego tez tak się zakończy. Pokażesz mi tę sukienkę czy będziesz nadal gadać bez najmniejszego sensu?
-Czasami jesteś naprawdę wredna.
-Taki mój atut.
-Dobrze. Zanim pokażę Ci sukienkę, krótka lekcja chodzenia na obcasach.
***
Po dwóch godzinach morderczej nauki chodzenia na obcasach pod czujnym okiem Kayli, uradowana padłą na straszliwie twardy fotel. W tamtej chwili miałam ochotę położyć się na czymś bardzo miękkim. Jakby jeszcze ktoś zaczął masować mi stopy byłoby perfekcyjnie!
-Moja droga, przecież chodzenie na obcasach to dla dziewczyny prawdziwa przyjemność.
-Przyjemność? Chyba największa z możliwych katuszy....-w tym samym czasie do pokoju weszła Jelena trzymająca w rękach całe ubranie i dodatki jakie były niezbędne do tego abym olśniła cały Kapitol.
-Co Ci się stało?
-Czy da się tutaj przeszczepić stopy?
-Z tego co wiem, to raczej nie. Coś ostatnio kombinowali z przeszczepianiem palców, ale nie znam szczegółów. Wstawaj. Zostały nam cztery godziny na zrobienie z ciebie Bogini.
-Jeśli mam być Boginią opuchniętych stóp, to cudownie....
-Nikt nie będzie zwracał uwagi na twoje stopy. Tylko twarz. Ona jest w dzisiejszych czasach wizytówką każdego. Dobrze staraj się nie ruszać. W niektórych momentach będzie trochę boleć, ale nie waż się się nawet drgnąć. Gotowa?
-A mam inne wyjście?
Po jakiś czterdziestu pięciu minutach moja twarz oraz włosy były gotowe. Niewielka ilość pudru pokryła moje niedoskonałości, szary cień podkreślał moje oczy wraz z dużą ilością tuszu na rzęsach, a czerwona szminka (jak to określiła Kayla) dodawała mojej twarzy uroku. Włosy miałam pokręcone i upięte na prawą stronę. Z lewej strony znajdowały się za to cztery czarne róże.
-Jeleno, czy te czarne róże są potrzebne?
-Jak najbardziej. Coś Ci się nie podoba?
-Nie dla mnie są cudowne, jednak nie wiem czy Snow będzie aż tak bardzo zadowolony.
-Nie interesuje mnie czy mu się spodoba czy nie. Ma się podobać mi, tobie oraz widzą. Nikomu więcej. Zapraszam do przymierzalni.-Coś mi się wydaje, ze trafiłam w jakiś czuły punkt. Albo pomyślała, że zaczynam interesować się opinią tego tyrana. A może...
-Jeleno, co mają symbolizować te różę?
-Nie wiesz co symbolizuje czerń?
-No najczęściej śmierć i żałobę. Ale czemu różę?
-W swoim czasie myślę, że na to wpadniesz. No już ruszaj się do przebieralni!-bez słowa ruszyłam w kierunku wskazanym mi przez stylistkę. Po chwili opuściłam to miejsce ledwie idąc zważywszy na stan moich stóp. Miałam na sobie prostą zielną sukienkę. Od pasa w dół była z bardzo cienkiego materiału, bardzo przewiewnego i prześwitującego. Jak powiedziała Jelena była asymetryczna-dłuższa z tyłu krótsza z przodu. Górna cześć kreacji była na ramiączkach oraz została wykonana z grubszego, cieplejszego materiału. Obie te części oddzielał czarny, skórzany pasek. Do tego miałam wysokie czarne szpilki, oraz czarną biżuterię.
-Moja droga....wyglądasz zjawiskowo!-Kayla wyglądała jakby miała się posikać ze szczęścia.
-Chyba sobie żartujesz. Wyglądam jak zwykła szesnastolatka, która idzie na randkę.
-Podkreśl, że w dawnych czasach. Dzisiaj raczej nie spotkasz żadnej dziewczyny ubranej w taki sposób.
-No plus za to dla ciebie. Czy przygotowałaś jakieś efekty specjalne?
-Czy rozszyfrowałaś o co chodzi z czterema czarnymi różami?
-Jeszcze nie....
-W takim razie masz trzy i pół godziny na to. Nie uda Ci się-nie będzie żadnych efektów.
-Nikt nie będzie zwracał uwagi na twoje stopy. Tylko twarz. Ona jest w dzisiejszych czasach wizytówką każdego. Dobrze staraj się nie ruszać. W niektórych momentach będzie trochę boleć, ale nie waż się się nawet drgnąć. Gotowa?
-A mam inne wyjście?
Po jakiś czterdziestu pięciu minutach moja twarz oraz włosy były gotowe. Niewielka ilość pudru pokryła moje niedoskonałości, szary cień podkreślał moje oczy wraz z dużą ilością tuszu na rzęsach, a czerwona szminka (jak to określiła Kayla) dodawała mojej twarzy uroku. Włosy miałam pokręcone i upięte na prawą stronę. Z lewej strony znajdowały się za to cztery czarne róże.
-Jeleno, czy te czarne róże są potrzebne?
-Jak najbardziej. Coś Ci się nie podoba?
-Nie dla mnie są cudowne, jednak nie wiem czy Snow będzie aż tak bardzo zadowolony.
-Nie interesuje mnie czy mu się spodoba czy nie. Ma się podobać mi, tobie oraz widzą. Nikomu więcej. Zapraszam do przymierzalni.-Coś mi się wydaje, ze trafiłam w jakiś czuły punkt. Albo pomyślała, że zaczynam interesować się opinią tego tyrana. A może...
-Jeleno, co mają symbolizować te różę?
-Nie wiesz co symbolizuje czerń?
-No najczęściej śmierć i żałobę. Ale czemu różę?
-W swoim czasie myślę, że na to wpadniesz. No już ruszaj się do przebieralni!-bez słowa ruszyłam w kierunku wskazanym mi przez stylistkę. Po chwili opuściłam to miejsce ledwie idąc zważywszy na stan moich stóp. Miałam na sobie prostą zielną sukienkę. Od pasa w dół była z bardzo cienkiego materiału, bardzo przewiewnego i prześwitującego. Jak powiedziała Jelena była asymetryczna-dłuższa z tyłu krótsza z przodu. Górna cześć kreacji była na ramiączkach oraz została wykonana z grubszego, cieplejszego materiału. Obie te części oddzielał czarny, skórzany pasek. Do tego miałam wysokie czarne szpilki, oraz czarną biżuterię.
-Moja droga....wyglądasz zjawiskowo!-Kayla wyglądała jakby miała się posikać ze szczęścia.
-Chyba sobie żartujesz. Wyglądam jak zwykła szesnastolatka, która idzie na randkę.
-Podkreśl, że w dawnych czasach. Dzisiaj raczej nie spotkasz żadnej dziewczyny ubranej w taki sposób.
-No plus za to dla ciebie. Czy przygotowałaś jakieś efekty specjalne?
-Czy rozszyfrowałaś o co chodzi z czterema czarnymi różami?
-Jeszcze nie....
-W takim razie masz trzy i pół godziny na to. Nie uda Ci się-nie będzie żadnych efektów.
***
O co chodzi z tymi różami? Jest ich cztery, są czarne i..... nic poza tym. To zwykłe róże. "Dobrze Clarissa skup się. Mają one to drugie dno. Musisz tylko.... Przeczytać jeszcze raz tekst." Hello nie ma żadnego tekstu! Mózgu zacznij ze mną współpracować. Zacznijmy od tego-są one czarne. Co symbolizuje czerń? "Śmierć lub żałobę" Liczba cztery? "Porządek w odniesieniu do spraw ziemskich, powszechność " Hymm.... zaraz? Skąd ja wiem takie rzeczy? "Jak byłaś mała świetnie zakradałaś się do domu prezydenta i kradłaś książki" Aha. Dobra nie ważne. Pierwsza sprawa to się nie trzyma kupy. Co ma śmierć do porządku? "No wiesz ktoś umiera ktoś się rodzi. Jest zachowany porządek" To coś innego mózgu. Może czerń ma przekaz symboliczny a cztery nie.... tylko co oznacza? "Ilość słów, liter, sylab, pytań nie wiem jakiś rzeczy....." Musisz tak kombinować? Oznaczają po prostu ilość czegoś, na co nie mogę wpaść. Może jeśli je wyciągnę i będę na nie patrzeć to mi się będzie lepiej myślało. ... "Nie! Jelenie specjalnie zależało abyś skupiła się na różach wiec mają one coś wspólnego z tym punktem kulminacyjnym twojego występu. Chyba nie chcesz wszystkiego zepsuć? " Jak nie zgadnę co oznaczają, to z nici z efektów specjalnych. A teraz jeśli pozwolisz, daj mi się skupić. "Cóż bez mojej pomocy ciężko będzie Ci coś wskórać." W takim razie staraj się przez jakiś czas nie odzywać. A więc jeszcze raz- mamy cztery czarne róże. Czerń to śmierć, żałoba a cztery to ilość czegoś. Mam to włożone we włosy i będę w tym paradować na wywiadach, które szczególnie interesują prezydenta.
Czego mi brakuje? "Wiem! Już wiem! Oświęcim Cię? " Daj mi podpowiedź. " Omijasz jedną bardzo ważną rzecz. W tym wszystkim chodzi o CIEBIE. A raczej twoja przeszłość. ...." Nie! Jelena nie mogła tego zrobić. Ja.... nie dam rady gadać o tym na wywiadach..... na oczach całego Panem, Kapitolu a szczególnie prezydenta Snow'a.
Czego mi brakuje? "Wiem! Już wiem! Oświęcim Cię? " Daj mi podpowiedź. " Omijasz jedną bardzo ważną rzecz. W tym wszystkim chodzi o CIEBIE. A raczej twoja przeszłość. ...." Nie! Jelena nie mogła tego zrobić. Ja.... nie dam rady gadać o tym na wywiadach..... na oczach całego Panem, Kapitolu a szczególnie prezydenta Snow'a.
* * *
-Clarissa! Pospiesz się musimy już iść!-nadal oszołomiony tym co w końcu zrozumiałam, przybiegłam bez słowa do salonu. Wraz z Kayla i kretynem zjechaliśmy na dół i bardzo szybkim krokiem ruszyliśmy do naszej opancerzone furgonetki. Po jakiś piętnastu minutach dojechaliśmy pod studio. Nie przypominało to żadnego studia, o którym kiedykolwiek słyszałam, ale niech m będzie. Po wejściu do środka nie ominęło mnie mile powitanie masy par oczu. W pomieszczeniu roiło się od trybutów ich stylistów jak i mentorów. Tylko my byliśmy pod opieką "opiekunki". Usiadłam na wysokiej czarnej sofie i wpatrywałam się w pobliską ścianę. Jak Jelena mogła mi to zrobić? Doskonale wie, że TEN temat jest dla mnie bardzo trudny i kiedy tylko o tym myślę pękam i z zimnej suki staje się histeryczną dziewczynką. Jak ja podołam temu na oczach tych wszystkich ludzi? Na oczach innych trybutów? Na oczach Snow'a?
-Nad czym tak myślisz kochana?
-Chuck.....jeszcze ty mi tu jesteś potrzebny!
-No cóż nie mam jak stąd wyjść i zostawić Cię samej. Nikt nie może. Musisz znieść jakoś moje towarzystwo.
-A nie mógł byś po prostu iść do kogoś inne?
-Chciałem Ci się przyjrzeć z bliska. Wyglądasz zjawiskowo. Zieleń i czerń świetnie współgrają i idealnie do ciebie pasują.
-Nie musisz mi się podlizywać. I tak Cię nie lubię.
-Ja tam wiem swoje.-czy on na prawdę musi być taki irytujący? Nie widzi, że właśnie przechodzę wewnętrzną wojnę, którą jak na razie wygrywa moja słaba strona?-Czemu jesteś taka smutna?
-Nie smutna tylko znudzona tym całym cyrkiem. Po jasną cholerę mi te wszystkie ozdóbki?
-Ty przynajmniej wyglądasz na człowiek. Spójrz na mnie. Wyglądam jak jakieś monstrum.-Nie zdążyłam mu się wcześniej przyjrzeć. Miał na sobie ubrany szykowny niebieski garnitur, który idealnie pasował do koloru oczu oraz postrzępione włosy. Wyglądał jednym słowem bosko. Gdyby nie fakt, ze za jakieś osiem godzin mnie zabije rzuciłabym mu się w ramiona i zaczęła namiętna całować. Boże! Nie, fuj, ohyda!
-Nie przesadzasz, wyglądasz spoko. Przyjrzyj się tej co ma sukienkę w łatki.
-Coś Ci się w niej nie podoba? Jest bombowa!
-Żartujesz sobie? Wygląda paskudnie!
-W ogóle nie znasz się na tutejszej modzie. Jest coś co lubisz?
-Wkurzanie ludzi. Jednak zdałam sobie sprawę, ze nie jestem aż tak bardzo irytująca jak inni.
-Kogo masz na myśli?
-Ciebie kretynie. Nie czekaj określenie "kretyn" jest już zajęte. Do ciebie pasowałoby coś mocniejszego, ale dziewczyną nie wypada brzydko mówić. Idiota będzie w sam raz.
-Weź przestań. Przyznaj, nie jestem aż tak bardzo zły.
-Hahahahahaha ależ ty zabawny jesteś.
-Ktoś tu ma dobry humor widzę. Mogę się dołączyć?-Centralnie nade mną stanęła blondynka z jedynka. Jej spojrzenie przyprawiało mnie o gęsią skórkę a szyderczy uśmieszek wywoływał atak agresji. Miała na sobie złotą suknię wieczorowa sięgająca po ziemię i niewielki diadem na głowie z napisem "zwycięzca". Ambitne plany ma jak widać.
-Czego chcesz Ruby?-wyprostowałam się na sofie i skrzyżowałam ręce na piersi przybierając całkowicie obojętny wyraz twarzy.
-Jestem w szoku, że znasz moje imię księżniczko. Jak to czego chce? Malutkiej przyjemności, ze wkurzania ciebie.
-Nie masz nic kreatywniejszego do roboty?
-Pomyślmy...nie. To jest najciekawsze zajęcia jakie przyszło mi do głowy.
-Fajny diadem.
-Podoba ci się? Może chcesz go przymierzyć? A no zapomniałam zwycięzca morze być tylko jeden. I ja nim będę.
-Chyba, że prędzej Cię dorwę i oderżnę ten głupi łeb.
-Jakaś ty jest kreatywna.
-Myślę, że to najbardziej zadowoli publiczność. Jeszcze nikt nigdy tego nie zrobił.
-Potwierdzam.-Odezwał się Chuck podnosząc ochoczo rękę w górę. Popatrzyłam się na niego wzrokiem z pytaniem "Serio?"
-A ty Chuck nie masz lepszego towarzystwa tylko siedzisz z tym plebsem? Chyba zawodowcy powinni trzymać się razem.
-Jak patrze teraz na ciebie to nie widzę żadnej różnicy miedzy tobą a Clary.-najwyraźniej zignorowała jego słowa i zmieniła temat, który bardzo mnie zaskoczył.
-No proszę nawet słodko zdrabniasz jej imię. Czyli to prawda co mówią inni o Waszej dwójce?
-A co niby mówią?-zapytałam z lekką niepewnością.
-Czyli Chuck jednak nie wyznał Ci swoich uczuć. Jakież to przykre. Tworzylibyście idealną parę.-odwróciłam się gwałtownie w stronę Chucka z szeroko otwartymi ustami.
-Chuck....
-Porozmawiamy o tym później-ewidentnie się zmieszał-Coś jeszcze?
-Tak.-zwróciła się do mnie pokazując szereg idealnie białych zębów. Kapitol naprawdę nie marnuje pieniędzy na zachcianki swoich "gości".- Taka mała rada do wywiadu. Opowiedzą widzą o planach rebelii. Na pewno się ucieszą.-po czym odwróciła się na pięcie i odeszła w tłum. Zatkało mnie. Jakiej rebelii?
-Chuck czy raczysz mi wszystko wyjaśnić?
-Oczywiście tylko innym razem. Musze na chwilę Cię opuścić.
-Innym razem? Nie będzie innego razu!- Ostatnie słowa krzyknęłam za nim, jednak z pewnością ich nie usłyszał. O co w tym wszystkim chodzi? Czy chociaż raz ludzie mogą nie mieć przede mną sekretów?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział! Wybacz, że tak długo czekaliście, ale ostatnie weekendy spędzam u babci a tam nie mam dostępu do neta, więc nie miałam jak pisać. Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Jest to przed ostatni rozdział pierwszej części bloga. Mam nadzieję, że przez te 2 tygodnie się wyrobię i powitam Was przynajmniej dwoma nowy rozdziałami. Ostatni pierwszej części na pewno się pojawi. Pierwsze drugiej może też, lecz nic nie obiecuję. Później wyjeżdżam do babci na trzy tygodnie i nie będę miała dostępu do neta, co wiąże się z tym, że nie będę jak miała pisać rozdziałów chyba, że znajdę chwile aby popisać na kartce. Liczę na miłe komentarze, takie jak pod poprzednim postem (może oprócz tego jednego xD)
Buziaki i do usłyszenia :*
Natalia G.
P.S Idzik nie wytykaj mi ciągle tych błędów bo one i tak się będą pojawić! Może w mniejszej ilości, ale zawsze będą :) A i jak tam idą prace nad twoim opowiadaniem?
-Nad czym tak myślisz kochana?
-Chuck.....jeszcze ty mi tu jesteś potrzebny!
-No cóż nie mam jak stąd wyjść i zostawić Cię samej. Nikt nie może. Musisz znieść jakoś moje towarzystwo.
-A nie mógł byś po prostu iść do kogoś inne?
-Chciałem Ci się przyjrzeć z bliska. Wyglądasz zjawiskowo. Zieleń i czerń świetnie współgrają i idealnie do ciebie pasują.
-Nie musisz mi się podlizywać. I tak Cię nie lubię.
-Ja tam wiem swoje.-czy on na prawdę musi być taki irytujący? Nie widzi, że właśnie przechodzę wewnętrzną wojnę, którą jak na razie wygrywa moja słaba strona?-Czemu jesteś taka smutna?
-Nie smutna tylko znudzona tym całym cyrkiem. Po jasną cholerę mi te wszystkie ozdóbki?
-Ty przynajmniej wyglądasz na człowiek. Spójrz na mnie. Wyglądam jak jakieś monstrum.-Nie zdążyłam mu się wcześniej przyjrzeć. Miał na sobie ubrany szykowny niebieski garnitur, który idealnie pasował do koloru oczu oraz postrzępione włosy. Wyglądał jednym słowem bosko. Gdyby nie fakt, ze za jakieś osiem godzin mnie zabije rzuciłabym mu się w ramiona i zaczęła namiętna całować. Boże! Nie, fuj, ohyda!
-Nie przesadzasz, wyglądasz spoko. Przyjrzyj się tej co ma sukienkę w łatki.
-Coś Ci się w niej nie podoba? Jest bombowa!
-Żartujesz sobie? Wygląda paskudnie!
-W ogóle nie znasz się na tutejszej modzie. Jest coś co lubisz?
-Wkurzanie ludzi. Jednak zdałam sobie sprawę, ze nie jestem aż tak bardzo irytująca jak inni.
-Kogo masz na myśli?
-Ciebie kretynie. Nie czekaj określenie "kretyn" jest już zajęte. Do ciebie pasowałoby coś mocniejszego, ale dziewczyną nie wypada brzydko mówić. Idiota będzie w sam raz.-Weź przestań. Przyznaj, nie jestem aż tak bardzo zły.
-Hahahahahaha ależ ty zabawny jesteś.
-Ktoś tu ma dobry humor widzę. Mogę się dołączyć?-Centralnie nade mną stanęła blondynka z jedynka. Jej spojrzenie przyprawiało mnie o gęsią skórkę a szyderczy uśmieszek wywoływał atak agresji. Miała na sobie złotą suknię wieczorowa sięgająca po ziemię i niewielki diadem na głowie z napisem "zwycięzca". Ambitne plany ma jak widać.
-Czego chcesz Ruby?-wyprostowałam się na sofie i skrzyżowałam ręce na piersi przybierając całkowicie obojętny wyraz twarzy.
-Jestem w szoku, że znasz moje imię księżniczko. Jak to czego chce? Malutkiej przyjemności, ze wkurzania ciebie.
-Nie masz nic kreatywniejszego do roboty?
-Pomyślmy...nie. To jest najciekawsze zajęcia jakie przyszło mi do głowy.
-Fajny diadem.
-Podoba ci się? Może chcesz go przymierzyć? A no zapomniałam zwycięzca morze być tylko jeden. I ja nim będę.
-Chyba, że prędzej Cię dorwę i oderżnę ten głupi łeb.
-Jakaś ty jest kreatywna.
-Myślę, że to najbardziej zadowoli publiczność. Jeszcze nikt nigdy tego nie zrobił.
-Potwierdzam.-Odezwał się Chuck podnosząc ochoczo rękę w górę. Popatrzyłam się na niego wzrokiem z pytaniem "Serio?"
-A ty Chuck nie masz lepszego towarzystwa tylko siedzisz z tym plebsem? Chyba zawodowcy powinni trzymać się razem.
-Jak patrze teraz na ciebie to nie widzę żadnej różnicy miedzy tobą a Clary.-najwyraźniej zignorowała jego słowa i zmieniła temat, który bardzo mnie zaskoczył.
-No proszę nawet słodko zdrabniasz jej imię. Czyli to prawda co mówią inni o Waszej dwójce?
-A co niby mówią?-zapytałam z lekką niepewnością.
-Czyli Chuck jednak nie wyznał Ci swoich uczuć. Jakież to przykre. Tworzylibyście idealną parę.-odwróciłam się gwałtownie w stronę Chucka z szeroko otwartymi ustami.
-Chuck....
-Porozmawiamy o tym później-ewidentnie się zmieszał-Coś jeszcze?
-Tak.-zwróciła się do mnie pokazując szereg idealnie białych zębów. Kapitol naprawdę nie marnuje pieniędzy na zachcianki swoich "gości".- Taka mała rada do wywiadu. Opowiedzą widzą o planach rebelii. Na pewno się ucieszą.-po czym odwróciła się na pięcie i odeszła w tłum. Zatkało mnie. Jakiej rebelii?
-Chuck czy raczysz mi wszystko wyjaśnić?
-Oczywiście tylko innym razem. Musze na chwilę Cię opuścić.
-Innym razem? Nie będzie innego razu!- Ostatnie słowa krzyknęłam za nim, jednak z pewnością ich nie usłyszał. O co w tym wszystkim chodzi? Czy chociaż raz ludzie mogą nie mieć przede mną sekretów?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział! Wybacz, że tak długo czekaliście, ale ostatnie weekendy spędzam u babci a tam nie mam dostępu do neta, więc nie miałam jak pisać. Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Jest to przed ostatni rozdział pierwszej części bloga. Mam nadzieję, że przez te 2 tygodnie się wyrobię i powitam Was przynajmniej dwoma nowy rozdziałami. Ostatni pierwszej części na pewno się pojawi. Pierwsze drugiej może też, lecz nic nie obiecuję. Później wyjeżdżam do babci na trzy tygodnie i nie będę miała dostępu do neta, co wiąże się z tym, że nie będę jak miała pisać rozdziałów chyba, że znajdę chwile aby popisać na kartce. Liczę na miłe komentarze, takie jak pod poprzednim postem (może oprócz tego jednego xD)
Buziaki i do usłyszenia :*
Natalia G.
P.S Idzik nie wytykaj mi ciągle tych błędów bo one i tak się będą pojawić! Może w mniejszej ilości, ale zawsze będą :) A i jak tam idą prace nad twoim opowiadaniem?
Moje opowiadanie stoi... nie mam na czym go pisać :'( Wszystko przez głupi Office - pisałam na nim opowiadanie, skończyła się licencja i nie mogę pisać. A już stęskniłam się za swoją bohaterką, miałam dużo pomysłów na jej dalsze losy.
OdpowiedzUsuńKilka błędów jak zwykle (ale wybaczam). Rozdział ciekawy... szczególnie podobała mi się ta rozkmina z różami :D
Pozdrawiam ♥
Nie lubię tych licencji, chociaż moja powinna wygasnąć wieki temu a jak na razie wszystko działa :D
UsuńZginiesz kiedyś, za wytykanie tych błędów, serio :D
Ciesze się, że Ci się podoba no i w końcu ktoś skomentował! Tak mnie molestowaliście, żeby dodała rozdział, więc gdzie te komentarze?
cudo, cudo i jeszcze raz cudo ;3 jak ja uwielbiam twojeho bloga :) czyzby Chuck byl zkochany w Clarissie ? :))) czekam na nastepny :) i weny zycze ;)
OdpowiedzUsuńNiestety nie będę Wam nic spoilerować :3
UsuńWszystkiego dowiecie się w swoim czasie :)
Dziękuje za miły komentarz :*
Już mam nową licencję, więc świat mojego opowiadania niedługo odżyje :D
OdpowiedzUsuńTeraz szukam weny, tobie też jej życzę :)
Pozdrawiam ♥
świetne, fsafopfdaslfasdo. nie jestem kreatywna więc powiem tylko tyle ugh.
OdpowiedzUsuńi chyba czas zacząć shippować CHURY (ch(uck)+ry(clary) xD
+ masz tt? :)
@horanxily
Hahaha tak zacznijcie sobie shippować :3
UsuńNiestety nie mam :(
Genialny rozdział <3
OdpowiedzUsuńKiedy next <3??
OdpowiedzUsuńNooo ej, kiedy następny rozdział? :(
OdpowiedzUsuń