No, więc tak. Postanowiłam, że na wstępie wyjaśnię powód mojej długiej nieobecności i powód dla, którego pojawia się ten dziwny post. Otóż straciłam totalnie wenę. Od dwóch miesięcy nie napisałam nic sensownego. Kilka razy zabierałam się do pisania, ale po napisaniu kilku zdań wszystko kasowałam i zaczynałam od nowa. Obiecuję, że jak tylko odzyskam moje pomysły co do tej historii, szybko wszystko napisze i dodam rozdział. Nie gniewajcie się błagam :) Głównie Idzik, która jest pewnie postanowiła zapomnieć o moim blogu i w głębi serca mnie nienawidzi, za to iż tak długo nic nie dodaję. No, ale cóż takie życie.
Ta notka jest tak jakby reklamą. Moja koleżanka postanowiła spróbować swoich sił w napisaniu jakiegoś opowiadania. Gdybym czytała aż tak nałogowo różne blogi jak ona, też bym się na to zdecydowała. Tak, więc prezentuje Wam fragment jej wypocin. Jeżeli dostanie on przychylne opinie w niedalekiej przyszłości osoby zainteresowane, będą mogły się zapoznać z całością i dalszymi wydarzeniami. Zapraszam do czytania i komentowania i miejmy nadzieję, że niedługo znowu do Was napiszę. Buziaki :*
~•~•~
Wylądowałam w szpitalu. Tak wiem, to musiało się tak skończyć. Nie jadłam przez kilka dni. Szwendałam się po parku godzinami. Wieczorem wracałam pijana. Nie spałam po nocach. Piłam 3 kawy dziennie, siedziałam przed wyłączonym telewizorem bez celu. Czasami wyglądałam przez okno na park, gdzie ludzie żyli sobie beztrosko. Nienawidziłam patrzeć na zakochane pary. Miałam ochotę podbiec do nich i krzyczeć, żeby nie mizdrzyli się pod moim domem. Pewnie uznali by mnie za wariatkę, ale tak właśnie jest. Bolał mnie każdy mięsień, nawet przy najmniejszym wysiłku. Normalni ludzie poczuli by strach i niepewność, ja jednak nic nie czułam. Dopóki nie powiedzieli mi, że będę miała operację, która zdecyduje o moim życiu. Poczułam strach i narastającą we mnie panikę i jednocześnie ból w żebrach. Przez chwilę miałam problem z opanowanie mojego oddechu. Serce biło mi jak oszalałe. Nie mogłam odpędzić od siebie niepewności, czy to nie jest mój ostatni dzień życia. Do operacji zostało kilkanaście minut. Lekarze obiecali, ze zrobią wszystko co w ich mocy, aby mnie uratować. Nie wierzę im. To tylko puste słowa, które kierują do każdego pacjenta przed śmiercią. Byłam coraz bardziej pewna, że to będzie mój koniec. Że skończę jako 23-latka nie mająca przyjaciół ani rodziny. Może to i dobrze? Nikt nie będzie za mną tęsknić ani rozpaczać.
No wreszcie. Przyszły pielęgniarki. Wyglądały młodo. Jedna z nich była brunetką z brązowymi oczami i odstającymi uszami. Druga była blondynką, bardzo szczupłą o zielonych oczach. Jej włosy sięgały do ramion. Miała warkoczyki. Brunetka zapytała się mnie czy ktoś na mnie czeka. Powstrzymując łzy pokręciłam przecząco głową. Nie próbowały kryć zdziwienia ani współczucia. One też mi powiedziały, że wszystko będzie dobrze. Tym razem nie udało mi się powstrzymać łez. Wytarłam je szybko płachtą, aby nikt ich nie zobaczył. Wjechałam na salę. Zauważyłam trzech lekarzy. Jedne z nich wytłumaczył mi jak to będzie wyglądać. Wstrzykną mi środek usypiający, abym nic nie czuła i nie widziała co będą robić. Poczułam, że odpływam. Mieli rację.
Hej! Bardzo podoba mi się prezentacja. Fajnie opisane emocje dziewczyny, która może stracić życie. Takie smutne ;-; Czekam na więcej informacji.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Link do tego bloga :) http://something-about-real-life.blog.pl
UsuńJędzo! Wcale o tobie nie zapomniałam. Sprawdzałam bloga co tydzień... Szkoda, że nie masz już weny, ale ja też jej jakoś nie mam, to wybaczam.
OdpowiedzUsuńCo do opowiadania koleżanki - czekam na dalszą część. No i nie wiem w czym nam ma pomóc jak wyglądała pielęgniarka :D Realistyczny opis uczuć, a tu nagle ni z gruchy, ni z pietruchy opis wyglądu. Taki tam mały mankament, ale nieistotny aż tak :>
No to czekamy na ciąg dalszy :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPS To ja. stary dobry lidzik :> Niestety nie mam dostępu do tamtego konta...
OdpowiedzUsuńJa Ci dam mnie jędzą nazywać....... i dobrze że sprawdzałaś bloga co tydzień :3
UsuńA cosz to się stało, że nie masz dostępu? :o
I proszę bardzo masz linka do tego opowiadania koleżanki :*
http://something-about-real-life.blog.pl/
fajne bardzo mi się podoba czekam na dalszy ciąg ^^ :>
OdpowiedzUsuń